Zachęcamy do zapoznania się z komisem o historii kosmity Dafa, który stworzyły Kinga i Justyna z Biblioteki "Skarżyńskiego".
 

Nie tak dawno temu Kosmita Daf z planety Wizir postanowił udać się w podróż po galaktyce. Pewnego dnia, gdy przemierzał Wszechświat swoją Latającą Mydelniczką, nieopodal planety Ziemia jego maszyna napotkała niespodziewany problem.

Problem na tyle poważny, że Daf nie był w stanie zapanować nad pojazdem. Statek zaczął niebezpiecznie zbliżać się do planety...



…aż w końcu runął w ziemskim piasku.
Kosmita był jednak zachwycony Ziemią, słyszał bowiem wiele ciekawych opowieści o zamieszkujących ją Ludziach – że mają rumiane buzie i gładką skórę, miękkie włosy i białe zęby. Według książek Ludzi najłatwiej można było spotkać w dużych sklepach i parkach. Jednak teraz, rozglądając się wokół, Daf nigdzie nie widział żadnego Człowieka…
Gdzie podziali się wszyscy Ziemianie? Co zrobi Kosmita Daf?


Kosmita Daf ruszył przez miasto w poszukiwaniu Ziemian. Przechadzając się chodnikiem dużego miasta zauważył postać gatunku ludzkiego siedzącą na parapecie jednego z domów. Podbiegł do niej ochoczo i pełen nadziei zapytał:
- Czy ty jesteś Człowiekiem?
Człowiek, zszokowany widokiem jasnej bryłki przemawiającej ludzkim głosem, odpowiedział:
- Tak, jestem chłopcem i mam dziesięć lat. A ty kim jesteś?
- Nazywam się Daf – odparł dumnie Kosmita – i pochodzę z planety Wizir. Mój statek miał awarię, musiałem więc przerwać swoją podróż po galaktyce i wylądować na Ziemi. Powiedz mi, Chłopcem, dlaczego nigdzie nie ma Ludzi?
- Niestety na świecie panuje wirus – westchnął smutno Człowiek. – Tylko zostając w domach możemy uchronić siebie i innych przed zarażeniem.
- Wirusy! Ja wiem co to wirusy! – zawołał z ożywienie Daf. – Na mojej planecie chodziłem na studia „Zarządzanie środkami czystości” i miałem wtedy specjalne zajęcia „Bezpieczeństwo i higiena śmieszkowania”, podczas których Profesor Tomestos opowiadał nam o przeróóóżnych wirusach.
- Tylko że ten wirus jest jakiś dziwny i nikt nie wie co z nim robić – westchnął znów smutno Chłopiec. – A ja już tak bardzo nudzę się w domu… Nie mogę spotkać się z kolegami…
- Mam coś dla ciebie, Chłopcem – Daf wyciągnął z kieszonki małą, beżową, pięknie pachnącą kostkę i wręczył ją Człowiekowi. – To Magiczne Mydełko. Myj nim rączki długo i dokładnie, a problem z wirusem zniknie!
Chłopiec uśmiechnął się delikatnie i przyjął prezent, po czym pożegnał się z Kosmitą i schował z powrotem w domu. Daf ruszył dalej w poszukiwaniu innych istot zamieszkujących planetę Ziemia.
strona3

Wtem zobaczył szarą kulkę leżącą na ścieżce w parku. Podszedł bliżej, a wtedy kulka rozwinęła się i zaczęła wydawać z siebie groźnie brzmiące pokrzykiwania. Daf wystraszył się, ale nie mógł oderwać od niej wzroku – miała pyszczek, oczy, duże zęby… Nie przypominała jednak Człowieka, ponieważ Ludzie mieli różową skórę, a ta postać była cała w szarym puszku.
- Kim jesteś, potworku?! – zapytał Daf wypinając walecznie pierś.
- Psa nie poznajesz? – kłapnęła kulka. – Jestem zwierzęciem, nie potworem!
Z oczu Psa trysnęły łzy. Kosmita znał Zwierzęta, ale te w książkach wyglądały dużo ładniej niż leżąca przed nim istotka.
- Czemu płaczesz, Psa?
- Bo jestem brudny i nikt mnie nie chce, a ty jeszcze nazywasz mnie potworem…
- Ależ nie, to nie tak! Nie chciałem cię obrazić! Ja jestem Daf z planety Wizir i trochę nie wiem jak rozmawiać z istotami na Ziemi. Dlaczego jesteś brudny?
- Mój właściciel wypędził mnie z domu i zamieszkałem na ulicy, a moja sierść bardzo się brudzi kiedy nikt o nią nie dba. Przydałaby mi się porządna kąpiel… i dobre jedzonko… i ciepły kocyk…
- W tym pierwszym mogę ci pomóc! Zaraz będziesz czyściuteńki.
Daf wyciągnął z kieszonki Magiczne Mydełko i zaczął pocierać nim sierść psa. Szary puszek stopniowo się rozjaśniał, aż w końcu zrobił się jasnobrązowy jak karmelowe cukierki.
- Dziękuję! – Pies podskoczył z radości. – Nie pamiętam kiedy ostatnio moja sierść była tak czysta. Jesteś wspaniały! – Zwierzę polizało Kosmitę po twarzy po czym skrzywiło się. – Smakujesz jak mydło.
- Bo ja jestem mydłem! – zaklaskał w rączki Daf. Kosmita, życząc Psu powodzenia w szukaniu nowego domu, pożegnał się z nim i ruszył przed siebie w poszukiwaniu innych istot zamieszkujących Ziemię.


Tym razem oczom Kosmity Dafa ukazała się istota kształtem podobna do niektórych istot z gatunku „Łazienkowych” zamieszkujących jego planetę. Była to Rolka Papieru Toaletowego. Biedaczka chowała się za słupem, wyglądała na wystraszoną. Daf przywitał się z nią i zapytał co się stało. Rolka Mariolka (bo tak miała na imię) przyznała, że tuż po opuszczeniu sklepu wypadła przez dziurę ze swojej Paczki i teraz nie wie co robić… Daf bez wahania zaproponował jej współpracę, a w dalszą podróż po mieście ruszyli już razem.
strona5

Niespodziewanie na ich drodze pojawiła się znajoma brązowa kulka. Piesek zaszczekał radośnie, a Daf i Mariolka od razu zauważyli, że ma uśmiechniętą mordkę. Zwierzak pochwalił się, że dzięki pomocy Dafa udało mu się znaleźć nową właścicielkę – samotną starszą panią, która przez strach przed Wirusem czuła się jeszcze bardziej smutna niż wcześniej. Teraz Pies umilał jej czas, rozweselał zabawami z piłeczką, a kobieta czesała jego puszek i dawała mu dobre jedzonko.

Niedługo coś jednak przerwie wesołą podróż Dafa i Mariolki…
strona6

Niespodziewanie na drodze Kosmity Dafa i Rolki Mariolki pojawił się Wirus Korona – dokładnie ten Wirus, który prześladował Ziemian i psuł im zdrowie oraz nastroje. Unosił się władczo nad ziemią, spoglądał złowrogo, niosąc dumnie złotą koronę. Daf rozpoznał wroga, a że był istotą zadziorną i odważną od razu zagadał do Wirusa. Ten okazał się być wyjątkowo niemiłym i złośliwym typem. Kosmita, kierując się swoim powołaniem do walki z Chorobami, wyzwał Wirusa na pojedynek.
- Twoja korona nie oznacza, że możesz Ziemię traktować jako swoje Królestwo! – krzyknął Daf w stronę wroga, pieniąc się ze złości.
- Nie masz ze mną szans! – zasyczał Wirus.
strona7

Przeciwnicy wyciągnęli swoje atrybuty, czyli Magiczne Mydełko oraz Trujące Berło. Rolka Mariolka zadrżała ze strachu i zdążyła tylko zacisnąć kciuki w nadziei, że Daf wygra, gdy nagle Kosmita i Wirus rzucili się na siebie.
Walczyli długo i zacięcie, otrzymując i zadając sobie nawzajem kolejne ciosy. Daf okazał się jednak silniejszy i mądrzejszy, wykorzystał bowiem swoją wiedzę dotyczącą Wirusów i dzięki temu wygrał pojedynek. Wirus Korona padł na ziemię cały poobijany, z ogromnym guzem na swojej niby-głowie. Rolka Mariolka pełna zachwytu pogratulowała Dafowi zwycięstwa.
- Dafciu, będziesz teraz sławny na cały świat! – zawołała z radością, klaszcząc w rączki.

Jak Ludzie zareagują na wieść o tym, że Daf pokonał Wirusa? Odpowiedź w następnym, ostatnim już odcinku naszej bajki w środę o 18.00!
strona8

Pokonanie Wirusa Korony sprawiło, że Daf stał się sławny na cały świat. Ludzie nadawali mu różne tytuły, wręczali ordery, medale oraz inny odznaczenia, zewsząd napływały do niego oferty pracy na kierowniczych stanowiskach. Po kilku dniach Daf był już Szefem Banku Mydła, Prezesem Partii Czystych Rączek, Kierownikiem Produkcji Magicznego Mydła w firmie „Daflandia”, a Rolka Mariolka stała się jego najbliższą asystentką. Kosmita Daf był tak szczęśliwy jak jeszcze nigdy dotąd. Ale pewnego dnia, podczas ceremonii wręczania Orderu Higienicznych Stosunków Międzyludzkich Daf popatrzył na twarze Ziemian i poczuł smutek ściskający jego bąbelkowe serduszko.
- Drodzy Ludzie, muszę powiedzieć Wam coś bardzo ważnego… Bardzo dziękuję za wszystkie tytuły, odznaczenia i miłe słowa. Niezmiernie cieszę się, że mogłem Wam pomóc i nas coś się przydałem. Rzeczywiście moja Latająca Mydelniczka miała awarię, ale nie znacie całej prawdy… Wyruszyłem w podróż po galaktyce, ponieważ nie mogłem znaleźć sobie miejsca na mojej planecie. Miałem wrażenie, że nikt mnie nie lubi, nikomu nie jestem potrzebny, że nikomu na nic się nie przydam. Byłem załamany i po prostu uciekłem w poszukiwaniu swojego przeznaczenia. To, że rozbiłem się właśnie na Ziemi było przeznaczeniem! Dopiero tutaj poczułem swoją prawdziwą moc! Jednak… - Daf zachlipał, a z nosa poszły mu bąbelki. -…czuję, że muszę wracać na moją planetę. To tam jest moja rodzina, to tam jest moje miejsce. Cieszę się, że mogłem Wam pomóc, ale gdy tylko naprawię Mydelniczkę wyruszę z powrotem na planetę Wizir. Nie miejcie mi tego za złe.
Wśród publiczności zapanowała cisza…
strona9

…którą przerwał śmiały męski głos:
- Pomogę Ci naprawić Twój statek!
- Ja też! – dołączył się do niego drugi głos. Po chwili cała sala biła brawa.
W Internecie zawrzało: „Niezwykłe wyznanie Kosmity Dafa”, „Wielki smutek, wielka radość – Kosmita Daf po raz kolejny zaskakuje”, „Bohater Narodowy opuszcza Ziemię”, „Ludzie zjednoczeni podczas naprawy Latającej Mydelniczki”, „Daf z planety Wizir wzruszająco o rodzinie: Wracam tam, gdzie moje serce”.
Daf przekazał Rolce Mariolce dowodzenie nad „Daflandią”, czyli firmą produkującą Magiczne Mydełko.
- Zawijam się do pracy! – powiedziała z uśmiechem Mariolka i pożegnała czule Dafa. Miała nadzieję, że kiedyś jeszcze się zobaczą.
Kosmita wskoczył do swojej Latającej Mydelniczki i ruszył daleeeko, wysoooko, w stronę Domu.
strona10